Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Amazing Mary Jane #1

Mary Jane to jedna z moich ulubionych postaci Marvela. Nie ma żadnych super mocy, ale jej charakter jest po prostu tak rewelacyjny, że praktycznie z każdym jej pojawieniem się na kartach komiksu jakoś się tak milej robi człowiekowi. Postać przeszła dużą ewolucję w ciągu lat pozostając absolutnie najlepszą partnerką Petera Parkera. Nieprzesadzone są twierdzenia, że Spider-Man to często po prostu Peter i Mary Jane. Przez 10 lat, kiedy widzieliśmy ją w roli byłej partnerki Parkera jej charakter stał się silniejszy, chociaż każda wzmianka o niej dla fana była raczej czymś bolesnym. Szczególnie uciążliwe było teasowanie powrotu pary do siebie przez Dana Slotta (chociaż elementy z początku The Superior Spider-Man były całkiem intrygujące). Finalnie Peter i MJ zeszli się niespodziewanie w pierwszym numerze serii prowadzonej przez Nicka Spencera, co może nie było wyszukanym trickiem fabularnym, ale ucieszyło prawie każdego fana. W tym mnie. Związek ten nie jest aktualnie przesadnie rozbudowywany. W zeszytach pojawiających się raz na dwa tygodnie widzimy po prostu szczęśliwą parę i mi aktualnie do szczęścia więcej nie potrzeba. Marvel postanowił jednak dać nam coś więcej. Solową serię o MJ. Z początku myślałem, że będzie to po prostu przybudówka do regularnej serii. Spekulowałem, że może pociągnięty w niej zostanie wątek Kindreda. Dostałem coś, czego się nie spodziewałem, ale można powiedzieć, że coś co mnie zadowoliło. 

Nie zadowala natomiast na pewno okładka. Nie jestem pewien czy kiedykolwiek w ramach Avalonu przedstawiałem moje zdanie o Humberto Ramosie, ale w całkowitym skrócie mogę powiedzieć, że nie jest ono najlepsze. Na szczęście Marvel nie daje mi powodu do nudy, więc co jakiś czas można zobaczyć jego rysunki w The Amazing Spider-Man. Patrząc na okładkę poczułem lekki niesmak, ale na szczęście Ramos nie rysował zawartości zeszytu. Oczywiście musiał narysować też coś rzucającego się w oczy, co nie wyszło najlepiej- stopę MJ. Troszkę żałuję, że okładka nie powstała w kooperacji z Robem Liefeldem - przynajmniej byłaby ona zasłonięta. 

Warstwa rysunkowa całości prezentuje się bardzo w porządku, odpowiada za nią Carlos Gómez, który rysuje ładnie, proporcjonalnie i do tego dobrze wyraża ekspresję postaci.  Wszystko współgra z kolorami Carlosa Lopeza, przez co nie ma na co narzekać. 

Fabuła rozpoczyna się od bijatyki. Zamaskowana Mary Jane spuszcza łomot Octopusowi i Kravenowi. Okazuje się, że jest to scena z filmu, w którym jest aktorką. Z początku myślałem, że gra Black Widow, jednak okazuje się, że to całkowicie nowa postać. Jak już bywało w przypadku filmów, w których grała MJ, scenarzysta okazuje się marnej jakości pisarzem, co zauważa sama aktorka i w charakterystycznym bojowym stylu postanawia z nim o tym porozmawiać. Po drodze dowiadujemy się, że na terenie planu filmowego zatrudnieni są złoczyńcy, z którymi Spider-Man miał już kiedyś do czynienia. Podczas rozmowy ze scenarzystą MJ odkrywa, że jest nim Mysterio.

W tym miejscu chciałbym zrobić dygresję, ponieważ Mysterio pojawia się ostatnio raczej często w Spider-Manie (i pochodnych), co bardzo korzystnie odbija się na tej postaci. Jest to pewnie powiązane z filmem Spider-Man Far From Home, lecz świetnie robi robotę i patrzy się na to wszystko po prostu przyjemnie. 

Mysterio dla odmiany nie ma zamiaru robić niczego strasznego. Chce po protu nakręcić film, lecz jego dotychczasowe poczynania nie były zbyt owocne. Wszystko zmieniło się, kiedy przybrał twarz znanego scenarzysty, który cieszy się powszechnym szacunkiem. Skompletował ekipę filmową, w skład której częściowo wchodzą super-złoczyńcy i ruszyła produkcja, w której -jak twierdzi Mysterio- potrzebna jest wlaśnie Mary Jane. Ta postanawia mimo wszystko mu pomóc.

Oprócz odkrycia tej prostej intrygi w komiksie jesteśmy też świadkami telefonicznej rozmowy Mary Jane z Peterem Parkerem, który w kostiumie człowieka pająka akurat pokonuje jakieś zagrożenie. Wszystko wyszło naprawdę fantastycznie, zarysowując przy tym doskonale ich relację. Na końcu zeszytu teasoawne jest pewne zagrożenie, ale jaki będzie jego finalny kształt dowiemy się w przyszłych numerach. 

Pierwszy numer The Amazing Mary Jane nie przedstawia za dużo akcji i niebezpieczeństwa, jednak wprowadza nas w fabułę dalszych zeszytów. Z pewnością pomysł jest ciekawy, a przy dobrym prowadzeniu postaci może stać się czymś naprawdę interesującym. Bardzo dobrze, że Mary Jane pozwolono na rozbudowywanie swojej osobowości nie tylko raz na jakiś czas w komiksach o Spider-Manie. Chociaż to jak seria będzie się prezentowała zależy od dalszych numerów, z pewnością mogę polecić pierwszy jako doskonały wstęp. 

Krzysiek "Sobb" Sobieraj

Amazing Mary Jane #1
scenariusz: Leah Williams
rysunki: Carlos E. Gomez


Amazing Mary Jane (2019) #1 możecie nabyć w sklepie ATOM Comics w różnych wersjach okładkowych

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.

A wy co sądzicie o tym numerze? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.