Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Uncanny X-Force tom 4 Ostateczna egzekucja

Lektura ostatniego tomu Uncanny X-Force to słodko-gorzkie doświadczenie. Z jednej strony mamy kulminację wątku, który był z serią od samego początku. Z drugiej czuć pewien niedosyt i pospieszne kończenie serii, która miała przed sobą jeszcze sporo potencjału. Czy coś zawiniło? 

Koniec Uncanny X-Force zbiegł się w czasie ze startem linii Marvel NOW! Wszystkie serie miały zostać zakończone i zrestartowane. Rick Remender trafił do serii Uncanny Avengers (już wydanej w Polsce przez Egmont, która kontynuuje pewne wątki, choć brak jej klimatu tej serii), X-Men trafili w ręce Bendisa, a samo X-Force zostało podzielone na dwa tytuły, które nie zyskały takiej popularności i nie były w ułamku tak dobre. Szkoda więc, że Remender nie trafił do głównych serii o X-Men, bo jak mało kto potrafił dobrze ich pisać w ostatnich latach. Po X-Force nie stworzył już nic równie dobrego dla Marvela, można by rzec, że się wypalił (zwłaszcza przy tragicznym AXIS), ale zaskoczył i nadal zaskakuje autorskimi seriami, jakie rozwija w Image (m.in. świetne Deadly Class czy Low).

Przejdźmy jednak do samego komiksu. Ostateczna egzekucja to przede wszystkim wątek porwania Evana (bohatera, który w przyszłości mógłby zostać Apocalypsem) przez nowe Bractwo Złych Mutantów. Bohaterowie będą musieli spróbować go uratować, mierząc się z nowymi ale i starymi przeciwnikami, którzy wystawią ich na niemałe próby. W międzyczasie niektórych z nich czeka też podróż do alternatywnej przyszłości, która na pozór jest utopią. Jakie wydarzenia doprowadziły do takiego stanu?

Widać, że Remender nie tworzy tu nic, czego wcześniej u niego by nie było. Tym, czym zaciekawia, to kierunek w jaki prowadzi każdą ze swych postaci. Wolverine musi zmierzyć się z synem, o którego istnieniu nie miał pojęcia. Betsy dręczy sumienie i boi się o to, kim będzie w przyszłości. Pozostałym poświęca nie mniej miejsca na rozwój - błyszczy tu jak zawsze Deadpool, do którego ma świetne wyczucie. 

Graficznie mamy tu spore grono artystów, bo choć to zaledwie 11 zeszytów (i dwie bonusowe krótkie historie), mamy tu rysunki Mike McKone, Phila Noto, Jerome Opena, Juliana Totino Tedesco i Davida Williamsa. Kto lubi spójną graficznie historię, może trochę pozgrzytać zębami, ale ogólnie seria nie gubi swojego klimatu. Noto, który na koniec ma najwięcej "do powiedzenia", to dobry wybór, który potrafi odpowiednio pokazać emocjonujące sceny. 

Jestem bardzo zadowolony z faktu, iż Mucha przedstawia nam kolejne dobre rozdziały z życia mutantów. Byli X-Force, byli Astonishing X-Men, w zapowiedziach New X-Men Morrisona i kto wie, co przyniesie przyszłość. Trylogia Mesjasza? Może X-Statix? Pole do manewru spore, byle by je dobrze zagospodarować.

Wojtek "Rodzyn" Rozmus

Uncanny X-Force tom 4 Ostateczna egzekucja
Scenariusz: Rick Remender
Rysunek: Mike McKone, Phil Noto, Jerome Opena, Julian Totino Tedesco, David Williams
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: Mucha Comics
Liczba stron: 264
Format: 170x260 mm
Cena z okładki: 89 zł

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.