Avalon » Serie komiksowe » Daredevil vol. 2 » Daredevil vol. 2 #4

Daredevil vol. 2 #4

Daredevil vol. 2 #4

"Guardian Devil" - part 4 - "The Devil`s Distaff"

Postacie
Cytat

Macabes: "Even Fisk, that bloated street thug. How wrong he was. It's not hope - it's faith that can destroy even the most valiant of heroes. I will show him that a man without fear, is a man without faith..."

Streszczenie

Dach jednego z budynków. Ta sama psia pogoda. Matt, Natasha i dzieciak w nosidełku na jej plecach. Wygląda na to, że Daredevil został uratowany przez Czarną Wdowę przed pędzącą ciężarówką. Sama przeprasza za jej głupi tekst o matce Murdocka i wyjaśnia łapiącemu równowagę psychiczną Daredevilowi, jakie miał szczęście, że była akurat w pobliżu. Mówi, że celem jest, by nazwano ulicę jego imieniem, a nie zostać rozjechanym na jednej z nich. Matt wyjaśnia, że był przetrzymywany jako więzień w białym pokoju, jak skwitowała to Natasha całkiem odpowiedni kolor jak na jego wcześniejsze zachowanie (chodzi o zrzucenie dzieciaka z dachu). Na pytanie, kto go więził mówi, że chyba diabeł, że sam już nie wie. Black Widow była w jego mieszkaniu i widziała Karen, na szczęście nie vice versa, płaczącą w jego łóżku. Matt nie wie od czego zacząć, od Karen, a może od Foggy’ego. W wiadomościach mówią, że rezygnacja Matta jest związana z winą Nelsona. Zakochana Natasha niepokoi się o Murdocka, którym targają wspomnienia Fiska, jak niszczył jego życie, kawałek po kawałku. Teraz jedynym wrogiem Matta, człowieka kryjącego się pod maską Daredevila, jest dzieciak na plecach Romanovy. Zostaje zbesztany przez Natashę, że nie powinien wyładowywać gniewu na dzieciaku, z powodu tylu kłębiących się w jego życiu niepowodzeń.

Matt myśli, że winą może być mgła miłości, przysłaniająca mu zmysły, jak to było kiedyś z Karen. Nie jest w stanie racjonalnie wyjaśnić pewnych spraw. Może to jakieś przekleństwo potomków męskich rodziny Murdocków, którzy oddają swe serca nieodpowiednim kobietom. Zaczyna myśleć o Natashy, której nie spotkało żadne zło od czasu, kiedy ma dziecko pod swoją opieką. Matt dochodzi do wniosku, że Natasha nie różni się niczym od pozostałych kobiet, jest taka sama jak inne. Daredevila zaczyna ogarniać szaleństwo. Black Widow prosi go, by poszedł z nią po pomoc dla niego samego, po wcześniejszych przejściach jest ranny. Jednak jego zachowanie zaczyna ją denerwować, każe mu pozostać w bezpiecznej odległości. Jego myśli ogarnia paranoja, jak to możliwe, by nic się jej nie stało, od kiedy ma dzieciaka w swej opiece, jego życie przecież wywróciło się do góry nogami. Jest pewien, ze szykuje się do ataku na niego w obronie zła, które nosi na plecach. W końcu zadaje jej pytanie, za ile ją kupili, ona przyjmuje pozycję obronną. Czaszkę wypełniają mu szalone myśli, że jako rosyjski szpieg, Black Widow może zdradzić rasę ludzką tak, jak to zrobiła ze swoim krajem. Na głos mówi, jak to go ogłupiła, gdy pokazała się u niego na oknie jednej z wcześniejszych nocy, że nie miał sposobności zapytać, czemu akurat teraz go odwiedziła. Na co Natasha przerażona szalonym wyrazem zamaskowanej twarzy Matta, o czerwonych ślepiach i białych, wyszczerzonych zębach, krzyknęła, że to on po nią dzwonił, że go kocha. Do głowy znowu napływają myśli, jak to kobieta już na początku w raju zdradziła mężczyznę, że ta zdrada przechodzi z kobiety na kobietę od wieków, że są mistrzyniami kłamstwa, Szatan ich ojcem, a Czarna Wdowa jest małą dziewczynką tatusia. Natasha zapędzona w róg dachu, zostaje złapana nagle za szyję przez Daredevila, który chce dzieciaka. Ostrzegany Matt dostaje kopniaka, jednak zablokował jej cios, złapał ją za nogę. Przypomina mu się jego wcześniejsze życie przeplatane kłamstwami kobiet, które sprawiły, że jego dusza jest czarna. Że jest to czas, by dostarczyć prawdę, a jedyną prawdą jest ból. Wykręcił nogę Natashy, ta krzyknęła i zemdlała. Szydząc z niej w myśli, że jej granica bólu jest taka mała, wziął dzieciaka z jej pleców i podniósł go na wysokość swej twarzy. Postanowił zakończyć to szaleństwo, teraz nikt go nie powstrzyma przed zabiciem małej bestii. Jeszcze raz spojrzał na twarz dziecka, dzieciak na niego, Daredevil krzyknął i rzucił się z dachu budynku przytulając malca, polecieli razem z setkami kropel deszczu, w oświetlone ulice tętniącego nocnym życiem miasta. Nie ma nikogo, kto by ich uratował.

Podczas lotu, Daredevil odzyskuje zmysły, nie jest w stanie myśleć prostoliniowo, wszystko jest zamazane, nic nie ma sensu, nie może stwierdzić, co dobre, a co złe. Spada szybko. Wyciąga sztachetę, wystrzeliwuje jej zakrzywiony koniec, który zawija się wkoło betonowego krzyża stojącego na dachu kościoła. Nieodpowiedni kąt, trzeba chronić dzieciaka przed uderzeniem. Daredevil i jego pasażer lądują dość niewygodnie na zachlapanym deszczem chodniku, boli jak cholera, ale nic poważniejszego się nie stało. Dzieciakowi najwyraźniej podobała się podróż, Matowi przypominają się czasy dzieciństwa, kiedy to on był taki beztroski. Jednak ból wybija mu z głowy wspomnienia, wylądował przed drzwiami kościoła, w tym właśnie bożym domu jest jedna osoba, która pomoże mu spojrzeć na to wszystko z odpowiedniej perspektywy, czysto i wyraźnie. Przeprasza w myśli Natashę, która najprawdopodobniej jeszcze leży na dachu, tam, gdzie ją zostawił, nieprzytomną. „Czemu powroty pozostawiamy na najgorsze chwile?”, myśli Matt. Gdy drzwi kościoła otwierają się, a w nich staje siostra zakonna, mrok życia, który towarzyszył Matowi od 48 godzin rozrzedza się. A on, klęcząc przed wejściem z dzieckiem na rękach, nazywa postać stojącą w drzwiach matką. On ciągle obejmuje dziecko, ona za nimi ich obu, przed kościołem, gdzie strugi deszczu zlatują kolejno po stopniach, prowadzących do świątyni, a on szeptem dokańcza zdanie słowami "pomóż mi".

Dwie godziny później, gdzieś na przedmieściu, w jednym z drapaczy chmur. Ten sam pokój, w którym oprychy ścigające dziewczynę z dzieckiem zostali ukarani za swoje błędy. Ta sama postać okryta cieniem, twórca, jak się zdaje, tego całego szaleństwa. Gra w golfa w swoim biurze i wydawałoby się, że prowadzi konwersację ze swoim czarnym, łysym ochroniarzem, Gabrielem. Wygląda to raczej na monolog. Mówi o zaistniałej, irytującej sytuacji. O rocznych, strategicznych przygotowaniach, wydanej fortunie. To wszystko pójdzie na marne, bo jego ludzie nie są w stanie odnaleźć ślepca z dzieckiem. Jednego jest pewien, on nie jest martwy. Jest podobny do jego starego przyjaciela, The Arachnid, tacy ludzie nigdy nie tracą ducha. Nie wierzy, że swego czasu złamał go tak łatwo. Powraca do głównej myśli, że to kwestia czasu, kiedy zwycięży nad przyjętym wrogiem. Kiedy to Daredevil padnie do jego stóp, będzie mógł odejść z tego świata, a wspominany będzie wzbudzał strach. Nawet Fisk nie zrozumiał, że to nie nadzieja, a wiara może zniszczyć bohatera. Pokaże mu, że "człowiek pozbawiony strachu" jest człowiekiem pozbawionym wiary. W tej chwili oddał lekkie uderzenie kijem, piłeczka lekko potoczyła się, przemierzając mały dystans i znalazła się w dołku. Dokończył swoją wcześniejszą myśl, że człowieka pozbawionego wiary jest łatwo zniszczyć. Rozgrywka szybko dobiegnie końca, rozkazał wezwać zabójcę.

Matt budzi się w lokum w kościele. Mały pokoik ze stoliczkiem na lampkę i szafą na ubrania. W zasięgu ręki ma Pismo Święte, a nad łóżkiem wisi krzyżyk. Cały pokój jest skąpany w blasku księżyca przebijającego się przez zakratowane okno, przy którym stoi siostra zakonna z malcem na rękach. Spał dwa dni, na propozycję jakiegoś posiłku odmawia. Ostatni raz, jak tu był, spał w innym pokoju, teraz znajduje się w pokoju siostry zakonnej. Z ironią Matt mówi, że gdyby to wyszło na jaw, stałoby się skandalem. Gdy ponownie nazywa ją matką, jej bicie serca nagle przyspiesza, po czym znowu się uspakaja. Matt pragnie porozmawiać bez żadnych werbalnych gierek, gdyż to przyspieszone uderzenie serca nie zdarzyło się pierwszy raz, odkąd ją zna. Potem nagle znowu przyspieszyło i zwolniło, aż w końcu od 30 lat Matt patrzył się ponownie na swoją matkę, dla niego jej twarz, przez tę chwilę, kiedy powiedziała że jest bezpośredni jak jego ojciec, była znowu młoda, nie pokryta siateczką zmarszczek. Matka, która zostawiła faceta z dzieciakiem jakieś 30 lat temu.

Pytania Matta, pozostawiane bez odpowiedzi trochę go rozłościły, bluźnił o Bogu, za co został skarcony. Matka mu powiedziała, że dostał tak wielki dar, a tyle gniewu przez niego przemawia. Matt zaczął krzyczeć, że jedyne, co zyskał to ciemność, którą widzi, czuje i walczy z nią. Nie ma w sobie tyle wiary co ona, nie odnalazł jak ona Wszechmogącego, że najłatwiej jest skoczyć do jego obrony, ponieważ On dość łatwo odpuścił jej krzywdy. Został spoliczkowany, zakonnica zakryła przestraszona usta, Matt padł na kolana i przytulił się do swej matki, przepraszając Boga za to, co mówił.

Dostał od niej ubrania z darów dla kościoła. Rozmawiali godzinami, na temat dziecka i o wydarzeniach ostatnich tygodni. Na propozycję, by zapytał Boga o wyjście z tej zagmatwanej sytuacji, jest sceptycznie nastawiony. Matka przypomina mu, że jego ojciec wychowywał go w wierze, a on sam walczy w imię sprawiedliwości. Jest aniołem, sługą Boga i rozmowa z nim może mu pomóc. Matt nie wierzy już w Boga. Siostra zakonna pyta, jak może tak twierdzić po tym, co widział i słyszał. Riposta ze strony Murdocka, by spojrzała na swoje wcześniejsze życie, na takich złych ludzi jak Fisk. Ich życie ciężko doświadczyło, jak może myśleć o tym, że Bóg na nią czeka z miejscem dla niej u swego boku? Że jest to żart utkany dawno temu, żart, który jej pozwolił uciec od męża i synka. Nie odpowiedziała nic, uśmiechnęła się tylko łagodnie.

W pomieszczeniu panował spokój, który hamował narastający gniew u Matta, w końcu zaczął uspokajać. Siostra zakonna opowiada mu historię o „Rycerzu i mnichu". Podróżowali w ciszy przez dłuższy czas, rycerz przerwał milczenie. Powiedział o tym, że życie mnicha to życie w cnocie, nigdy nie pozna dotyku kobiety, odmawia sobie wszelkich używek tylko dlatego, że wierzy, że istnieje Bóg. Rycerz nie dzieli z mnichem jego wiary, wydziera szpik z kości życia. Korzysta z każdej okazji, by złamać prawo stworzone przez człowieka i Kościół, nie obchodzą go konsekwencje, wszystko dlatego, bo nie wierzy w jego Boga. Pytanie rycerza brzmi: co się stanie, kiedy skończy się życie, a ciało człowieka jest niczym więcej jak mięsem dla robaków? Mnich całe życie zmarnuje, zaprzeczając samemu sobie. Co się stanie, jak umrze i dowie się, że Boga nie ma? Mnich tylko wzruszył ramionami i odpowiedział, że byłby smutny, po czym zapytał rycerza co on zrobi, kiedy umrze i okaże się że Bóg istnieje? Matt poczuł się jak dziecko. Dowiedział się, że na dole czeka na niego kobieta. Przyszła, kiedy jeszcze spał, miała przeczucie, że tutaj będzie, jest bardzo podenerwowana. To Karen, zastał ją, gdy modliła się przed krzyżem w głównej sali modlitewnej kościoła. Odnalazła go, sprawdzając ich wspólne bankowe konto i zauważyła, że co miesiąc przesyła czeki na adres parafii. Karen zainteresowana jest dzieckiem, że może się nim zaopiekować i wziąć je stąd, gdyż jest to zbyt przygnębiające miejsce. Matt już myślał o tym wcześniej, jednak nie chciał zawracać jej głowy. Jak się okazało, to nie jest dla niej żaden problem. Jednak on nie wspominał jej o dziecku. Karen przyznaje się, że odwiedził ich jego przyjaciel, stary człowiek. Opowiedział o przekleństwie, które ciąży na dziecku, że jest odpowiedzialne za jej skażoną krew, za aresztowanie Foggy’ego Nelsona, że nawet on może być zarażony przez dziecko. I lekarstwem na to wszystko jest oddanie starcowi małego. Matt stanowczo odmówił i zaczął tłumaczyć, że Karen jest zabawką w rękach starca, tak jak on sam był wcześniej. Dzieciak zostaje pod jego opieką, póki nie zrozumie, o co chodzi w tym wszystkim. Karen upiera się, że jest to dziecko zła, wszystko niszczy, ze ma AIDS z powodu malca. Murdock schodzi na ostrzejszy ton, tłumaczy ze jest zakażona wirusem, bo była ćpunem, który sypiał z Bóg wie iloma facetami. To jej bezmyślność zniszczyła jej życie, nie dziecko-demon. Ta bezmyślność mogła zniszczyć także jego życie, o czym oboje wiedzą i jeżeli kogoś chce obwiniać, to samą siebie. Karen zakryła usta rękoma, wyszeptała prośbę o pomoc do Boga i wybiegła z kościoła, pozostawiając Matta siedzącego na krańcu jednego z rzędów ławek, z twarzą w dłoniach. Zastanawia się, o co chodzi w grze starca, i że jest jedna osoba, która może mu pomoc, a kiedy mu pomoże, starzec zapłaci za wszystko.

Akcja przenosi się do biurowca, gdzie główny sprawca szaleństwa jest w trakcie spotkania z wynajętym zabójcą. Za fotelem szefa stoi milczący Gabriel. Zadaniem płatnego zabójcy jest porwanie dziecka i zabicie każdego, kto mu stanie a drodze, oczywiście wykluczając małego. Dlatego to właśnie on został wybrany, ponieważ miał styczność z dzieciakami jako opiekun. Za tę ofertę Macabes jest gotów zapłacić 5 milionów dolarów. Przez cały ten czas zabójca bawił się spinaczem do kartek. Widać jedynie jego białe rękawiczki. Gdy Macabes skończył, on pstryknął trzymanym przedmiotem, który odbił się od oparcia fotela, na którym siedział starzec i spinacz wbił się w książkę pt.: "The CATCHER in the RYE" trzymaną przez zabójcę, tym samym zaznaczając stronę, na której była otwarta. Bullseye zgadza się na ofertę.

Autor: Azbest

Galeria numeru

Daredevil vol. 2 #4

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.